Chciałabym podzielić się z Wami krótką recenzją na temat testowanej przeze mnie ostatnio kuracji przyspieszającej wzrost i zapobiegającej wypadanie włosów. W obecnych czasach wiele kobiet boryka się z rzadkimi włosami, a przyczyny tego problemu mogą być różne. Między innymi jest to farbowanie lub niszczenie swoich włosów znanymi nam dobrze lokówkami i prostownicami. Jak się domyślacie włosy po takich zabiegach stają się osłabione i skłonne do wypadania co doprowadza nas do drastycznych kroków, które nie zawsze są dla nas dobre. Jeżeli jesteście ciekawi jak sprawdził się u mnie produkt DF5 WOMAN marki Dermo Future Precision to zapraszam do czytania. :-)
Tak jak wcześniej wspomniałam wiele kobiet zmaga się z osłabionymi i wypadającymi włosami, które wstyd pokazywać. Zaczynamy więc kombinować co by tu zrobić, żeby nadać objętości swoim włosom nie zastanawiając się nad późniejszymi konsekwencjami. Jedne kobiety po prostu tapirują i pryskają swoje włosy lakierem, żeby nadać im sztucznej objętości... Opcja jakaś tam jest ale pamiętajmy, że efekt jest tylko chwilowy. Oprócz wypadania włosów prawdopodobnie dojdzie nam jeszcze ich łamliwość, a nie takich efektów oczekujemy... Jeszcze inną opcją jest doczepianie włosów na kilka miesięcy. Może i przedłużymy swoje włosy i staną się one gęstsze ale co z tego jak obciążą one nasze naturalne włosy co doprowadzi do ich znacznej utraty. W moim przypadku nie było to doczepianie włosów ale przyznam się bez bicia, że kiedyś dość często farbowałam i nie rozstawałam się z prostownicą co mogło doprowadzić do ich osłabienia i wypadania.
Na obecną chwilę nie prostuję i nie farbuję włosów od jakiś 5-6 lat, a one i tak nadal wypadają. W swoim życiu przetestowałam już większość możliwych szamponów, odżywek, wcierek i wiele innych produktów przeciw wypadaniu włosów i jak się domyślacie żadna jeszcze nie pomogła. Natomiast po zastosowaniu produktu DF5 WOMAN marki Dermo Future Precision zauważyłam, że ograniczył on tylko w niewielkim stopniu wypadanie włosów. Możliwe też, że nie jest to do końca wina produktu tylko po części moja, ponieważ nie jestem osobą systematyczną w stosowaniu i przyznaję się do tego bez bicia. Natomiast drugą sprawą jest to, że miałam tylko miesiąc na przetestowanie produktu co według mnie jest to o wiele za krótko, żeby dostrzec widoczną różnicę. Większość produktów na wypadanie włosów przynosi jakiekolwiek efekty dopiero po kilku miesiącach, a nawet dopiero po roku ich stosowania. Dlatego za jakiś czas postaram się dodać drugi wpis dotyczący testowanego przeze mnie DF5 WOMAN marki Dermo Future Precision.
Na obecną chwilę mogę pochwalić ten produkt jedynie za to, że nawilżył moje włosy. Tak jak wcześniej wspomniałam stały się one bardziej sprężyste i uniesione u nasady. Zauważyłam też, że włosy zaczęły się lepiej po nim układać, a dodatkowo zakola zaczęły powoli znikać. Jedynymi dwoma minusami jest to, że trzeba go nakładać tylko i wyłącznie na noc bo włosy po nim są strasznie tłuste i jego mała wydajność. Cena jego jak na 30 ml nie jest wysoka ale i też nie jest niska bo wynosi około 15-20 zł. Moja ocena produktu na obecną chwilę to 3,5/5 więc polecam aby go wypróbować na własnej skórze. Jak sami wiecie samo dbanie zewnętrzne o włosy nie wystarczy bo jak wiecie trzeba zacząć od środka, a być może trzeba będzie zmienić dietę. Co z tego, że ktoś będzie stosował najdroższe i najlepsze maseczki, wcierki i kuracje do włosów skoro codziennie będzie jadł jedzenie śmieciowe. Dlatego zanim zaczniecie stosować szampony przeciw wypadaniu włosów zacznijmy od tego co mamy na talerzu bo być może tam tkwi problem...
Zapraszam także do obejrzenia kilku zdjęć.
Produkt możecie kupić tutaj:
http://jasminsklep.pl/odzywki-maski/12658-dermo-future-df5-woman-kuracja-przyspieszajaca-wzrost-i-zapobiegajaca-wypadaniu-wlosow-30ml-5901785001938.html
Cześć. Od kilku dobrych tygodni zbierałam się za napisanie postu o stanowisku, na którym obecnie nic nie robię bo przecież po czym mam być zmęczona. Być może i Ty podobnie jak Ja spotkałeś się kiedyś z opinią ludzi, którzy zarzucają Ci lenistwo? W końcu siedzisz w pracy przed komputerem, a siedzenie z tyłkiem to nie praca. Pracowałbyś dopiero jakbyś zapierdalał fizycznie i to jeszcze po 12 godzin więc co Ty możesz wiedzieć o ciężkiej pracy. Jeżeli jesteś ciekaw jak to wygląda z mojego punktu widzenia to zapraszam Cię do czytania lektury...
Ile to już razy usłyszałam od mojej mamy, że po czym to Ja taka zmęczona jestem skoro pracuję siedząc i rozmawiając przez telefon? Od razu jak słyszę takie coś to krew mnie zalewa bo nawet jak wcześniej pracowałam fizycznie zapieprzając w sklepie spożywczym to i tak byłam zdania, że praca siedząca jest równie ciężka co fizyczna. Wyobraź sobie osobę, która pracuje w czystym biurowcu i chodzi codziennie ubrana elegancko. Postaraj się także zrozumieć to, że taki człowiek siedząc przez 8 godzin przed komputerem niszczy sobie swój wzrok, a dodatkowo boli go strasznie kręgosłup. Nie chcę tu nikogo usprawiedliwiać ale sama się o tym przekonałam jak zaczęłam pracować w Call Center. Nie jest to praca typowo umysłowa bo mam ustaloną z góry regułkę, którą muszę klepać przez 8 godzin ale kręgosłup dał o sobie ostatnio ostro znać. Powiem Ci, że w tamtym momencie leżąc obolała na podłodze przeszło mi nawet przez myśl to, że wolałabym na nowo wrócić do pracy fizycznej. Jakieś 2 lata temu pracując fizycznie w sklepie spożywczym nie pomyślałabym, że jeszcze kiedyś pomyślę o czymś takim.
Możesz mi wierzyć lub też nie ale praca, w której siedzę przez 8 godzin dla kręgosłupa ze sporą skoliozą jest sporym wyzwaniem. Dodam również to, że po pierwszym tygodniu pracy wysiadł mi nawet głos co mnie zmartwiło bo początek nowej pracy i już problemy. Faktem jest także to, że w innej pracy siedzącej nie trzeba tyle gadać co w mojej ale są inne obowiązki. Większość ludzi patrzy z zawiścią na osobę wyżej postawioną, która zarabia miesięcznie po 10 tysięcy albo więcej ale nie pomyślisz jakim kosztem. Nie wiesz nawet, że za tymi pieprzonymi pieniędzmi stoi osoba zapracowana, która musi często zostawać po godzinach w pracy. Natomiast gdy wraca do domu to wszyscy domownicy już słodko śpią. W większości przypadków taki ktoś musi też często odpowiadać za pracę osób niżej postawionych. W przeciwnym wypadku jeżeli wszystkiego dokładnie nie sprawdzi, a coś będzie nie tak to sam może stracić przytulną posadkę. Dlaczego nie zwrócisz uwagę na to, że ten palant w garniturze co nie możesz na niego patrzeć też kiedyś musiał jakoś zacząć ciężko pracując, żeby znaleźć się w takim miejscu w jakim jest teraz.
Nie myślę tu o przypadkach, w których to ktoś już na samym starcie ma zapewnioną pracę w rodzinnej firmie bo nie wszyscy co zarabiają duże pieniądze tak zaczynają. Wiem też, że kiedy pracujesz fizycznie może być Ci ciężko zrozumieć taką osobę ale uwierz, że jest sporo prawdy w tym co napisałam. Czasami doceń to, że jesteś na najniższym stanowisku w firmie, ponieważ Ty przynajmniej nie ponosisz odpowiedzialności za błędy osób pod Tobą. To nie jest tak, że myślę o osobach pracujących fizycznie, że są gorsze od tych co pracują w biurze bo nie o to mi chodzi. Po prostu próbuję Ci uświadomić, że każda praca jest ciężka na swój sposób. Jeżeli więc tak bardzo boli Cię to, że ktoś zarabia grube kokosy to po prostu idź na studia, skończ je i staraj się o wyższe stanowisko. Tylko, żebyś później nie błagał jeszcze o powrót na stare śmieci bo po czasie stwierdzisz, że jednak takie pieniądze nie są warte straconego czasu z rodziną. Sam więc widzisz, że coś jest kosztem czegoś i Ja nie piszę tu akurat o sobie bo na szczęście pracuję w trybie 8 godzinnym za co dziękuję Bogu.
Dlatego zanim wydasz na kogoś jakikolwiek osąd zastanów się jaką drogę musiała ta osoba przejść, żeby osiągnąć sukces. Pamiętaj też o jednej rzeczy, że Ty też możesz być kimś niezależnie od wieku, majątku czy orientacji seksualnej. Po prostu nie patrz z zawiścią na tych co mają więcej tylko rób tak, żebyś Ty nie miał nigdy powodu do zazdrości!
Cześć. Testowanie obuwia z marką Hooy dobiegło końca ale mimo to jestem pewna, że buty posłużą mi jeszcze przez długi okres czasu. Przez ostatni miesiąc starałam się jak najbardziej szczerze opisać testowany produkt jakim są buty. Niestety mój brak czasu trochę pokrzyżował mi plany w regularnym dodawaniu wpisów ale z racji tego, że jestem osobą słowną dodaję czwarty i ostatni post o obuwiu tak jak obiecałam. Warto też starać się o dres, który może jeszcze wygrać osoba, która zastosuje się i wykona wszystkie polecenia zawarte w regulaminie. Dlatego zapraszam Cię na krótkie podsumowanie obuwia Hooy.
Nie należę raczej do osób, które lubią owijać w bawełnę dlatego postanowiłam wypisać plusy i minusy obuwia, które miałam okazję testować przez ostatni miesiąc. Oczywiście zacznę od plusów, ponieważ jak wiecie lub też nie lubię zaczynać od dobrych informacji. :-D
PLUSY:
- Stabilna podeszwa, która się nie zapada,
- Wysoka jakość materiału, który nie przemaka w deszczową pogodę,
- Przewiewny materiał, w którym stopa nie poci się nawet po kilku godzinach noszenia,
- Nie ma potrzeby częstego ich czyszczenia,
- Obuwie nie przebarwia białych skarpet co mnie bardzo cieszy,
- Buty są wygodne i dostosowują się do kształtu stopy konsumenta,
- Stopa się w nich nie ślizga,
- Nie obcierają pięty do krwi jak to robi większość nowego obuwia,
- Sprawiają wrażenie lekkości przez co użytkownik ma poczucie, że stoi na miękkiej poduszce,
- Obuwie jest ciepłe w środku przez co nawet chłodna pogoda w nich nie straszna.
Teraz oczywiście przyszedł czas na wypisanie minusów obuwia bo nie mogę przecież ich tylko chwalić bo jakby to wyglądało, a tak na poważnie to żartuję. Minusy jakie w nich zauważyłam są w sumie nie do końca minusami ale jestem szczerą osobą więc napiszę co leży mi na sercu.
MINUSY:
- Cena jest to pierwsza rzecz, która może odpychać większość z Was bo zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że nie wszystkich stać na zakup obuwia za 200 zł,
- Natomiast drugim i ostatnim już minusem jest to, że buty farbują troszkę z zewnątrz białe sznurówki ale tak jak wspomniałam w pierwszym poście może to przeszkadzać jedynie pedantom. :-P
Mam nadzieję, że dzisiejszym wpisem choć trochę przybliżyłam Wam w sposób zwięzły i zrozumiały wady oraz zalety obuwia marki Hooy. Natomiast decyzja o ich zakupie leży już tylko i wyłącznie w Waszych rękach. Dlatego jeżeli jeszcze nie wiecie jakie buty sportowe kupić to powinniście zastanowić się właśnie nad nimi bo być może to właśnie one są stworzone specjalnie dla Was. Natomiast jeśli pomimo tylu wypisanych zalet jeszcze Cię nie przekonałam i cena nadal Cię w nich odpycha to zawsze możesz wziąć udział w następnym naborze gdzie wybierani będą kolejni testerzy. Z tego co niedawno przeczytałam na fp marki Hooy prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości ma być organizowany kolejny nabór na testera obuwia. Dlatego myślę, że warto się choć trochę wysilić wysyłając swoje zgłoszenie bo kto wie, być może to właśnie Ciebie wybiorą? Jeżeli nie spróbujesz to się nie przekonasz, a świat w końcu do odważnych należy.
Strona główna sklepu:
http://www.hooy.eu/
Link do butów:
http://www.hooy.eu/spider-008.html
Cześć. Jeżeli czytacie mojego bloga od jakiegoś czasu to dobrze wiecie, że zobowiązałam się dodać cztery krótkie artykuły na swojego bloga w zamian za bezpłatną możliwość otrzymania obuwia od marki Hooy. Tak więc dodaję dzisiaj kolejny, a zarazem trzeci i przedostatni już post dotyczący butów powyższej marki. Spidery zostały przetestowane przeze mnie praktycznie już w prawie każdych warunkach pogodowych. Jak się domyślacie zdołałam wypróbować je nawet podczas obfitego deszczu i to z dużym powodzeniem. Oczywiście nie skakałam w nich centralnie do kałuży ale podejrzewam, że gdybym i tak zrobiła to nic by się z nimi nie stało...
W dzisiejszym wpisie mam zamiar krótko podsumować kolejny tydzień, który dobiegł końca z butami marki Hooy. Nie będę powtarzać się na nowo, że buty są wygodne i tak dalej bo to już dobrze wiecie i nie widzę sensu na nowo pisać o tym samym... Chyba, że nie jesteście w temacie to zapraszam serdecznie do przeczytania poprzednich wpisów bo tam z pewnością znajdziecie więcej interesujących Was informacji o nich. Jak się możecie domyślić lub też nie na początku nie byłam zbytnio przekonana, że obuwie marki Hooy podoła wyzwaniu jakim jest deszcz i wilgoć na dworzu. Pomyślałam nawet przez chwilę, że zamsz momentalnie przesiąknie i będę musiała wracać do domu z mokrymi skarpetkami co w rezultacie nie miało w ogóle miejsca... Przez ostatnie dni jesienna aura nas nie rozpieszczała i stało się to o co tak prosiłam w poprzednim wpisie, a mianowicie pojawiła się w końcu brzydka pogoda. Wstając ostatnio rano do pracy dostrzegłam w oknie deszcz, który w końcu pozwolił mi na wypróbowanie butów w trochę bardziej ekstremalnych warunkach pogodowych. Tak jak wcześniej wspomniałam do kałuży jak małe dziecko nie skakałam bo jakoś musiałam w miarę czysta dotrzeć do pracy. Jeżeli więc jesteście ciekawi moich odczuć z kolejnego tygodnia to zapraszam do krótkiej recenzji testowanego przeze mnie obuwia firmy Hooy.
Pierwszą moją uwagę przykuło to, że buty w ogóle nie przemakają i nie farbują skarpet co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Jak wiadomo większości z nas buty zamszowe kojarzą się jedynie z przemakaniem co dalej wiąże się z przeziębieniem i zakupem drogich lekarstw ale nie w tym przypadku. Obuwie Spider jest dość wytrzymałe, a przede wszystkim co za tym idzie nie rozkleja się co z pewnością zachęci do zakupu osoby szukające solidnych butów. Nie piszę tego dlatego bo dostałam je w ramach testów ale dlatego, że warto je polecić bo są dość dobrze wykonane jak na buty Made in China. W niedalekiej przyszłości rozważam również zakup drugiej takiej samej pary obuwia ale w bardziej stonowanych kolorach bo uważam, że cena jest jak najbardziej adekwatna do ich jakości. Baaa... Nawet uważam, że powinna być nieco wyższa ale jak wiadomo marka nie jest jeszcze na tyle znana, żeby mogła pozwolić sobie aby drożej sprzedawać swój asortyment. Jak sami dobrze wiecie opis to nie wszystko dlatego warto zastanowić się nad ich zakupem aby samemu móc wypróbować je na własnej skórze. Szalenie ważną kwestią, o której zapomniałam wcześniej wspomnieć jest to, że buty nie brudzą się przez co nie wymagają one ciągłego czyszczenia pomimo jaskrawego koloru, który już dawno powinien zmienić swój odcień na czarny.
Myślę, że jest to dobra alternatywa szczególnie dla ludzi zabieganych co podobnie jak Ja nie mają czasu codziennie czyścić swojego obuwia. Nie chcę w ten sposób rozleniwić połowy odwiedzających mojego bloga ale według mnie jest to jeden wielki plus. Jeżeli więc jesteście zainteresowani ich zakupem to zapraszam serdecznie na ich stronę internetową, której link podałam poniżej.
Na koniec zapraszam również do obejrzenia kilku zdjęć moich butów, których nie miałam jeszcze okazji szorować ani razu. :-D
Strona główna sklepu:
http://www.hooy.eu/
Link do butów:
http://www.hooy.eu/spider-008.html