piątek, 17 marca 2017

Blogilly, czyli staracie blogerek w Toruniu.

W minioną sobotę po raz kolejny miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu blogerskim, które tym razem odbyło się w Kawiarni Pod Granatami w Toruniu. Mały problem sprawiło mi znalezienie kawiarni, która była dobrze schowana. Na szczęście miałam numer do organizatorki, która po moim telefonie do mnie wyszła. Krótko po moim przyjściu, czyli o godzinie 12:00 zaczęłyśmy nasze spotkanie.

Spotkanie rozpoczęło się od wylosowania przez każdą z uczestniczek 10 pytań na temat blogowania. Każda z nas po kolei losowała po jednym pytaniu i automatycznie musiała na nie odpowiedzieć, a Milena - organizatorka przyznawała w tym czasie punkty za poprawne odpowiedzi. Wbrew pozorom pytania, które wydawały się być łatwe i oczywiste stanowiły dla mnie nie lada wyzwanie. Po wszystkim zostały wyłonione trzy najlepsze dziewczyny, które otrzymały od organizatorek medale. Oprócz tego każda z nas dostała przepiękny dyplom, a także dwa plannery. Wymieniłyśmy się również między sobą upominkami, które dla siebie przygotowałyśmy. Po wszystkim miałyśmy również wolną chwilę, żeby ze sobą poplotkować. Spotkanie przebiegło w bardzo miłej atmosferze i obawy, które towarzyszyły mi przed nim były zupełnie niepotrzebne. 

Wydarzenie było wolne od sponsoringu, a skupiało się głównie na wiedzy jaką posiadamy na temat blogowania i poznaniu nowych osób. Sobota była dla mnie dniem pełnym wrażeń i z pewnością zapamiętam ją do końca życia. Nie tylko z powodu nowych znajomości, ale głównie przez to, że oczekiwałam narodzin siostrzeńca. Na spotkaniu bardzo ciężko było mi się wyluzować i skupić, ale jest to całkiem zrozumiałe. Jak tylko rano dowiedziałam się, że siostra trafiła na porodówkę zaczęłam zastanawiać się, czy dobrze robię, że w ogóle chcę na nie jechać. Jednak z drugiej strony poród może trwać nawet i kilkanaście godzin, a mi w najbliższym czasie może nie przytrafić się kolejna okazja uczestnictwa w takim wydarzeniu. Dlatego postanowiłam, że pojadę i od razu po powrocie skoczę do szpitala odwiedzić siostrę, która i tak urodziła dopiero następnego dnia po północy. Można by rzec, że wszystko udało mi się jakoś pogodzić. :-) 























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak już tu wszedłeś to zostaw po sobie mały ślad.
Będzie mi miło. :-)